fbpx

Pracodawcy Pomorza

ENenglish

Wiązanie poszarpanych przez historię nici między Gdańskiem a Kaliningradem

 

Kiedy na świat przyszedł w Królewcu (dzisiejszym Kaliningradzie), Immanuel Kant, więzi łączące to miasto z Gdańskiem były silne i można rzec, braterskie. Było to 22.04.1724 roku, czyli za trochę ponad dwa lata przypada 300-letnia rocznica tego faktu. Okazało się, że dla instytucji kultury dzisiejszego Kaliningradu jest to ważna postać, więc jubileusz chcą one godnie uczcić. Między innymi poprzez dodanie północnego skrzydła dworu w posiadłości Wiesiołowka (d. Judschen) niedaleko Kaliningradu do historycznego szlaku turystycznego.

Prace zostaną sfinansowane z Programu Współpracy Transgranicznej Polska – Rosja 2014 2020. Polskim partnerem jest Europejska Fundacja Ochrony Zabytków z Gdańska. Jej prezes Aleksandra Kociałkowska po około 20 latach doczekała się realnej szansy uratowania unikalnego zabytku – Dworu Studzienka we Wrzeszczu.  Przez ten czas udawało jej się zdobywać skromne fundusze na prace zabezpieczające zabytek. Teraz dotacja pozwoli na wykonanie głównych prac rewaloryzacyjnych dworu w ciągu najbliższych dwóch lat.

 

Inauguracja programu odbyła się w dniach 7-8 października 2021 r. w trybie hybrydowym Pierwszego dnia zorganizowano podwójną konferencję. Rosyjskie gremium konferowało w Kaliningradzie, polskie w Gdańsku, ale dzięki łączności internetowej i tłumaczeniom symultanicznym, uczestnicy obu słyszeli się i rozumieli nawzajem. Stronę rosyjską reprezentowały przedstawicielstwa: Bałtyckiego Uniwersytetu Federalnego im. Immanuela Kanta z Kaliningradu, Agencji Stosunków Międzynarodowych i Międzyregionalnych Obwodu Kaliningradzkiego, Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historii i Sztuki, , Państwowej Autonomicznej Organizacji Obwodu Kaliningradzkiego „Katedra”, Państwowej Służby Ochrony Obiektów Dziedzictwa Kulturowego Obwodu Kaliningradzkiego oraz Ministerstwa Kultury i Turystyki Obwodu Kaliningradzkiego.

 

 

Koordynatorem projektu, o kryptonimie STUDKANT i nazwie „Od lokalnego do globalnego: obiekty lokalnego dziedzictwa jako atrakcje turystyczne i narzędzia transgranicznej edukacji w celach ich ochrony” jest Anna V. Belowa.

Odniesienia do życiorysu Immanuela Kanta

Słynny filozof pochodził z wielodzietnej, ubogiej rodziny. Ojciec jego był rymarzem, matka – córką rękodzielnika. Mimo trudnych warunków materialnych, potrafił jednak skończyć studia. Było to około 1746 roku, jednak o karierze naukowej mógł sobie na razie tylko pomarzyć, aż do 1754 roku – zmuszony trudną sytuacją materialną – pracował jako nauczyciel domowy w pod królewieckich miejscowościach. Był to m.in. należący do ówczesnego pastora dwór w Judschen, gdzie uczył jego dzieci. Posiadłość ta została mocno dotknięta zębem czasu i zawirowaniami historii. Stosunkowo niedawno została odkryta przez kaliningradzkich przewodników, którzy zapragnęli ją włączyć do turystycznego szlaku Kantowskiego. Główna część dworu została odbudowana dzięki dotacjom od miejscowych władz, teraz przyszła kolej na renowację skrzydła północnego. Koordynatorka projektu Anna Belowa omówiła  sposób zagospodarowania skrzydła północnego dworu po odbudowie oraz scharakteryzowała założenia dwu wystaw, które zostaną otwarte za dwa lata podczas inauguracji uroczystości jubileuszowych.

Dwór Studzienka w oczekiwaniu na drugie życie

Projekt omówiła – najpierw teoretycznie w czwartek, a potem podczas wizji w terenie w piątek , Aleksandra Kociałkowska – prezes Europejskiej Fundacji Ochrony Zabytków. Najpierw przypomniała rys historyczny. To nie będzie drugie, ale już którejś z kolei życie z bogatej historii tego miejsca. Wprawdzie gdańskie służby miejskie uważały zabytek za 18-wieczny, ale badanie archeologiczne, zainspirowane przez A. Kociałkowską, odkryły palenisko z wczesnej epoki żelaza. Rosnąca od czasów średniowiecza popularność tego miejsca brała się ze źródła – w sensie dosłownym i przenośnym. Ponieważ w tym miejscu znajduje się naturalne wypiętrzenie wód podziemnych, mocno zmineralizowanych, nazwane wkrótce Świętym Źródłem, ciągnęły tam pielgrzymki dla podratowania zdrowia, podobno szczególnie pomagało na niedyspozycje oczu.  W roku 1380 teren wykupili Krzyżacy, pojawiła się nazwa Heilligenbrunn i międzynarodowa sława. Obecnie woda nie wybija samoistnie na powierzchnię, ale różdżkarz, wynajęty przez prezes Kociałkowską, wskazał na terenie przylegającym do posesji, aż trzy miejsca jako ewentualną lokalizację tego źródła.

Po wojnie trzynastoletniej, przez ok. 200 lat  posiadłość należała do familii Bischofów – kupców Hanzy. Odnaleziona przez archeologów w pobliżu dworu kolekcja 16 monet i liczmanów wskazuje, że działała tam karczma. Źródła ikonograficzne tez odnotowują karczmę i cegielnię.  Z usytuowanego nieco wyżej Wzgórza  Jana rozpościerał się widok na morze umożliwiający obserwowanie ruchu statków zmierzających do portu. Dla kupców ta oś widokowa była pewnie bardzo cenna. W 17 wieku miejsce to stało się atrakcją towarzyską – miejscem uczt, spacerów i widowisk – obserwowano nawet walki byków i niedźwiedzi.

W 18 wieku posiadłość przeszła w ręce Tynfów – królewskich mincerzy, założyli oni nawet księgę wieczystą majątku Studzienka, dzięki której mamy jasny wgląd w ówczesny stan posiadłości.

Nadeszła epoka napoleońska, która niestety miała fatalne skutki dla dworu i całej posiadłości, ponieważ w pobliżu wiódł trakt wybierany przez wszystkie wojska. Zniszczenia były takie, że nieruchomościami mógł się chcieć zając tylko menonita. Korneliusz Focking. zrobił to skutecznie, z pracowitością typową dla tej nacji. W 1840 właścicielem został Jakub Filip Albrecht. Jego następcy – Oskar Schultz (od 1885) i Henryk Barczewski (od 1907) przebudowali obiekt wprowadzając współczesne nowinki – centralne ogrzewanie, elektryczność,  wodociąg i kanalizację  Epoka niemieckiego zarządzania posiadłością zakończyła się przygnębiająco. Kiedy kończyła się II wojna światowa, zamieszkiwała tam ostatnia właścicielka.  Z jedną walizką i niepełnosprawną córką. usiłowała się dostać na ostatni statek odpływający z Nowego Portu tuż przed wkroczeniem wojsk radzieckich. Nie udało się, więc wróciła do domu, który niestety został już zajęty przez  dwie przyjezdne polskie rodziny .Nie wpuszczono jej i zmuszona była wyemigrować do Niemiec.

Będący w dyspozycji Administracji Domów Mieszkalnych obiekt stopniowo popadał w ruinę. Kolejni mieszkańcy nie wiedzieli widocznie, ze łatwo jest może dostać cudzą własność, ale niestety trzeba o nią dbać. Dewastacja postępowała. Przejęty  w 2004r. roku przez EFOZ obiekt był pusty i odstraszał zrujnowanym wyglądem. Teraz ma rzeczywiście szansę na kolejne życie.

 

 

Zwiedzamy teren

Piątek – 8 października był dniem, kiedy prezes A. Kociałkowska zaprosiła wszystkich chętnych, w tym okolicznych mieszkańców, do obejrzenia obiektu i wysłuchania pomysłów, które ma, dotyczących jego przyszłości. Do wnętrza dworu nie można było jednak wejść ze względu na bezpieczeństwo. Obejrzeliśmy zatem z zewnątrz budowlę w stylu późnego baroku, z mansardowym dachem, w którym zachowały się autentyczne zabytkowe lukarny. Dowiedzieliśmy się jak wyglądał za czasów Bischofów  a jak po 19-wiecznej przebudowie. Jak zostały rozplanowane wnętrza. Prace archeologiczne udowodniły, że klatkę schodową oraz niektóre wnętrza zdobiły biało-kobaltowe niderlandzkie kafle. Zachowała się geometryczna i kwiatowa  polichromia na drewnie, niestety deski nią udekorowane mają tez funkcje nośne, więc nie można ich zdjąć, aby przeprowadzić konserwację w specjalistycznej pracowni. Ciekawostką jest, że jedna z sal mansardy miała wystrój w postaci pasów  w kolorach szarym, czerwonym i żółtym, ponieważ zgodnie z ówczesną modą, miała imitować namiot

Obejrzeliśmy też ogród.  Z jednej strony oddziela go od sąsiedniej posesji lipowa aleja (niektóre okazy są bardzo stare), założona w 19 wieku. Lipy były wtedy cięte i formowane. Obecnie rosną zgodnie ze swą naturą. Z drugiej strony ogrodu, była równoległa do lipowej, aleja jesionów. Po niej jest już tylko wspomnienie. Były  szpalery bukszpanów, grabowe altany ale dwa  okazy pięknych cisów w dalszym ciągu wyznaczają oś symetrii ogrodu. W części będącej sadem rosły brzoskwinie, wiśnie i winorośl.

Planowane funkcje obiektu

Będzie:

  • Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży – nastawiony m.in. na podtrzymanie współpracy Partnerskiej,
  • Siedziba Transgranicznej Rady Konserwatorskiej,
  • Obiekt turystyczny promujący dziedzictwo kulturowe i i przyrodnicze obszaru transgranicznego i wspierające jego ochronę,
  • Dom Pracy Twórczej otwarty również dla lokalnej społeczności,
  • Ogród udostępniony społeczeństwu z ponownie bijącym „Świętym Źródłem”,
  • Siedziba Europejskiej Fundacji Ochrony Zabytków.

Za dwa lata prezes EFOZ chce zaprosić na uroczysta prezentację zrewaloryzowanego obiektu, choć ma świadomość, że wystrój wnętrza będzie wymagał jeszcze dużo pracy i pieniędzy.


Tekst: Anna Kłos

Zdjęcia: Wiesław Malicki